…ynahcoku jar











{13 styczeń, 2009}   trzynasty — niepechowy

obudziłem się jak zwykle nie będąc pewnym jaki dziś dzień mamy. szybki rzut okiem do kalendarza w komórce — wtorek, nie jest źle. tylko, że trzynasty. szczerze mówiąc to nie zwróciłem na to uwagi.

do szkoły dotarłem standardowo, chwilę po dzwonku. jedna lekcja próby poloneza — wychodzi nam to nawet nawet. przynajmniej nie gubimy już kroku (tak często ;). wielka w tym zasługa mojej partnerki — Magdy, która świetnie trzyma rytm. potem okienko, fakultet (na którym standardowo się nie pojawiłem), w-f (ping pong i nieobecności z powodu dziwnej nauczycielki), dwie rachunkowości na komputerach jedna zwykła. podczas drugiej z tych lekcji dowiedziałem się trzech rzeczy: zakwalifikowałem się do drugiego etapu Olimpiady Przedsiębiorczości (Wro — niewiadomokiedy) i uwaga uwaga: do finałowego, IIIgo etapu Ogólnopolskiej Olimpiady z Zakresu Rachunkowości (Rzeszów, 20 lutego). jako jedyna osoba ze szkoły (bo się jedna kwalifikowała). ha. jestem z siebie dumny. z chłopaków z resztą też, bo poziom trzymali wysoki: 68%, 76% i moje 80% to świetne wyniki. jedynym minusem jest to, że ferie spędzam w większości w szkole — dodatkowe zajęcia z rachunkowości. mam nadzieję, że na finale się nie ośmieszę. lipa jest taka, że bycie finalistą akurat tej olimpiady nie zwalnia mnie z etapu praktycznego egzaminu zawodowego. cóż, trudno.

trzecia rzecz – tuż przed końcem lekcji dostałem smsa. Marysia kupiła sukienkę. studniówka już w piątek! słit!

na chwilę obecną uzupełniam zadania z rachunkowości i biorę się za wypracowanie na kulturę zawodu. temat szeroki: „autorytet”. tyle. pisać o Cartmanie („screw you guys, i’m goin’ home”), Garfieldzie („I hate mornings. I like ‘em better if they started later”), czy Benderze („you can bite my shiny, metal ass”)?



Dodaj komentarz

itd.